Toke on it

I wanna live high!
And when I'm high, I feel like the God is nigh.
But I am cautious now, as I'm more conscious now.
And I know that every new toke is slowly making me die.
Every breath is a blessed step closer to that life-death border.
Dare not waste my time with boredom.
Before I leave life,
I'ma take another naive chance at changing the existing order.
Inhaaaale!
 
Freedom is a delicate scent, not an odor.
It empowers the omnipotent.
Not broke, nor broken.
I'm older, bolder, focused.
I'm puzzled! Why my fellow men turned into locusts?
When you got nothing to lose and all to gain, you play for raw stakes?
I don't feel at home in the existing order,
My mind's a rogue state, where chaos prevails.
When you fear to lose your pot of gold you're sharks bait.
 
Gold is chaining!
None are more hopelessly enslaved than those shiny chains-men.
It's not the chained men that are slaves, Man!
Freedom is a state of mind, some know it.
Status is ever-changing. 
How easy, peaceful hands turn into piece in hands?
And look how helping hands race to arms.
We fight for change, and constantly change for worse.
In search for shit to say misinterpret wise words.
Take kindness for weakness,
And just take the weaker by force.
We go for turf wars while chanting Gods laws.
And like enchanted follow warlords.
 
Damn, how many wrong turns it took us to get here?
And are we there yet? Is the end near?
I gave days to dreams, looked for lucid.
Dreamed for ways I could've lived, who I could've been.
So illusive.
While you and I dreamt, some schemed.
Now our days are theirs, succumbed to their will for nine hours.
To tired to raise head, and threaten their power.
Now they own everything that used to be ours.
 
All I have is the night (sleepless hours), night rides and those moments with closed eyes.
I see star lights with closed eyes, as I see none in the cloudy night sky,
and none in the glamor night life.
It's the stars in my cells that shine...
"You're stardust..." - my God spoke,
"Lose the ones that claim you're losing your mind".
 
I care less for dark clouds, for dark folk, with dark thoughts.
My mind and heart are too loud, but only I can hear them.
And I don't want to lie, but whenever I speak my truths you fear them.
I'm just as lost as you are, but I'm speaking.
Just stating the fact we all need some God, guidance, beacon.
 
Does saying this make me weaker?
 
Are days to come even bleaker?
 
If I'm to be right, keep your nickels.
Reklamy

Pierwsze przykazanie lingwistyki: Zawsze ignoruj rdzeń słowiański!

korzennie

Wspaniała Rzeczpospolita

Na początek trochę statystyk:

W Europie dominują trzy społeczności: Słowianie, Germanie i Romanie

Do państw słowiańskich zalicza się:

  1. Rosję
  2. Ukrainę
  3. Białoruś
  4. Polskę
  5. Czechy
  6. Słowację
  7. Słowenię
  8. Chorwację
  9. Bośnię
  10. Serbię
  11. Czarnogórę
  12. Macedonię
  13. Bułgarię

Ze względów kulturowych można zaliczyć też Litwę i Łotwę.

Do państw germańskich zalicza się:

  1. Szwajcarię
  2. Luksemburg
  3. Holandię
  4. Niemcy
  5. Danię
  6. Szwecję
  7. Norwegię
  8. Wielką Brytanię
  9. Islandię

Ze względów kulturowych można tu też zaliczyć Irlandię.

 Do państw romańskich zalicza się:

  1. Portugalię
  2. Hiszpanię
  3. Francję
  4. Belgię
  5. Włochy
  6. Rumunię
  7. Mołdawię.

 Doliczamy też minipaństwa postrzymskie: Andorrę, San Marino, Monako i Watykan

Państwa nie uwzględnione w powyższym zestawieniu to:

  1. Węgry (pod silnym wpływem państw słowiańskich)
  2. Finlandia (pod silnym wpływem państw germańskich)
  3. Estonia (pod silnym wpływem państw słowiańskich i bałtyckich)
  4. Grecja (pod silnym wpływem państw słowiańskich)
  5. Cypr
  6. Malta
  7. Albania

Mam też świadomość istnienia Basków, Szkotów, Walijczyków, Kaszubów itd., ale widać jasno, że państw poza tymi trzema grupami jest niewiele i nie są za duże, więc chwilowo je pominiemy.

Wymieniam z pamięci…

View original post 1 820 słów więcej


PSZENICZNY BRZUCH czyli nie będziesz zdrowy, dopóki nie odstawisz pszenicy – i to pod każdą postacią

Tajne Archiwum Watykańskie, czyli Wielka Pobudka Słowian

wheat+belly+edit

Zawsze, ilekroć aparat państwowo-medyczno-dietetyczno-farmaceutyczny formułuje i nagłaśnia jakieś zalecenia, bezpieczniej jest postępować dokładnie na odwrót. Przynajmniej do czasu, aż można je będzie zweryfikować na podstawie kilku co najmniej niezależnych źródeł. Bestsellerowa książka Wheat Belly (Pszeniczny Brzuch) jest kolejnym dowodem na roztropność takiej postawy. Jej autor, dr William Davis, na co dzień praktykujący kardiolog i bloger, obala wypromowany przez urzędową dietetykę mit, że pełnoziarniste pokarmy są zdrowe i dlatego powinny być podstawą codziennej diety.

Zdaniem Davisa zarówno praktyka lekarska, jak i współczesna wiedza naukowa dostarczają niezbitych dowodów na to, że zboża, a zwłaszcza pszenica, mogą być dla wielu osób źródłem „nieuleczalnych” schorzeń przewlekłych (np. nadciśnienie, cukrzyca, choroby serca, migreny, bóle stawów, artretyzm, alergie itp.), wobec których sfarmaceutyzowana medycyna jest bezradna.

Wheat Belly to kolejne potwierdzenie tego, że niskotłuszczowa dieta oparta na zbożach wpędza ludzi w chorobę, a chorym nie pozwala wyzdrowieć, zwiększając jedynie ich zależność od lekarstw.

View original post 6 406 słów więcej


czasss…

we wczoraj i jutrze nie ma nas.

podobno zawsze jesteśmy w teraz.

lecz umysł nasz bałamuci niesforny czas.

w pogoni za nim trwonimy siebie nieraz.

i nie raz żal zamienia uśmiech w grymas,

świadomi zmarnowanych lat pogrążamy się wgłąb gdybań.

dla siebie z wczoraj mamy sporo rad.

do siebie z jutra jeszcze więcej pytań.


in borrowed tongue

Gimme the beat, the green, the pen and the pad.

Back on the writtin’, so glad.

You mind me?

Are you mad, or you sad?

That I’m back in a saddle of my dusty old nag.

I’m back on my lovin’ of word trickery,

Bear with me barely talking your tongue.

Baring your grandma and havin’ some fun,

Raping the grammar, high barbarians won.

Soften your face like you did with your waist.

Trick or treat wizardry, mind full of waste.

Cheap trip is picked, WizzAir me to a sight full of haze.

Now. Listen G!

You remember their lies of course?

First they would teach us – „This world is all yours”?

Then they would preach us not to break their just laws?

As according to them, we’re just all made out of flaws.

Because we drift off Lord’s course,

We infidel, and we’re the Lord’s worst!

 

Well? Oh, my Lord!

Did you know, they’ve put theirs before Your word?!

And in their world, it’s a curse to derange.

Of course, we’re just here to be blamed,

We ought to smile like insane, while we’re begging for change!

Our good faith’s mending our shame.

Hands reach out to the sky just to end up in chains.

Enlightened beggars! Whats thy reason for being?

Are we still to invent another Lord that will save us?

Or overthrow the horde that enslaves us?

Or pill happy, happy entertain us.

Beg dealers, beg pimps, beg entertainers.

Here is our brain, please contain us.

Uhmm… Them bitches a’ probably tricks,

So let them be politrickers.

With their candy lying lips

Please orally, police morally,

Holla „we fo’ the tips” and world peace!

„Here’s my badge and my piece – honor me!”

While mouthing lobby of dicks.

Impeach!

Or sacrifice thy life for their needs…

 

Now ya proll’y go to sleep.

My foul speaks just to plant seeds.

The name is Godz.

Delivery’s odd, but it comes from the heart!

Bless me.


sansara

mam już trzydzieści blizn na karku.
trzydzieści pustych gilz na piasku,
szybko poszło jak w rękach ojca zawartość barku.
ja – Atlas pierdolnąłbym obrzydłym globem z barków,
i chociaż mam ich dosyć, to nadal pragnę dla nich dobrze,
i, kurwa, dobrze siebie dla nich trzymam!
podstępny czas się w mą materię wrzyna,
to dusza nadal pragnie życia, miłości, dobrych bitów
i psychodelicznych przygód.
kusz kruszę, bo najbardziej spokoju pragnę z licznych wygód!
jestem melanżem marzeń i koszmarów taki wywód dam,
i ciągle brak mi tej ambicji padlinożercy,
który do celu po trupach gna.
mam pod dostatkiem ciekawości by patykiem szturchać trupa,
i ze śmierdzącego truchła natchnienie czerpać…
początkiem i końcem wszystkiego – kupa!
owoc spadający na ziemię
to śmierć w ruchu z życia nasieniem,
na ziemi się rozkłada, w grzybni na kwasie,
nie będąc człowiekiem nie marnuje czasu na rozmyślenia o mijającym czasie.
czas przemija, a życie wieczne?
cierpi, kiełkuje, rośnie, morfuje… Sansara!
wieczne poszukiwanie nowych form wyrazu.
jestem tu i się nawet nie staram, Brahma!
błagam nie nudź mnie tym co bezpieczne!
śmierć zmianą, śmierć bramą!
w każdym rozkładzie potencjalne życie!
skończcie swoje emocjonalne wycie,
nie opuszczam was,
płynę po bicie tuż obok!
nie odpuszczę wam,
tkam nici łączące wasze losy z trajektoriami spadających gwiazd,
spełniam marzenia lub jestem niefartem.
skąd te poważne miny u ludzi, których życie jest żartem?
chcą prawdy, którą tak skrupulatnie niszczą.
prawda po nich zostawia zgliszcza!
potrzebują celów, by wytykać palcem.
już będąc malcem pozdrawiałem ich środkowym!
ręce przecz od mych posłańców, krowy!
spójrzcie na swych świętych i idoli,
spójrzcie na podżegaczy i burzycieli
ułomnych systemów i plugawych miast.
spójrzcie na podwaliny waszej wiary,
zamiast wesprzeć – tłumy niewolników zawsze opluwały,
lecz zbroczeni nie boją się wilgoci.
a ślepi głupcy, sami sobie sprawcami powodzi…
ja mogę w tym brodzić, bredzić jak natchniony.
możesz mnie zgładzić, moją grafomanią urażony.
mogę dziś przegrać, a jutro zgarnąć miliony.
was ogranicza statystyczna średnia wieku, mnie eony!


niekoniec

Pamiętasz datę?
21.12.2012.
Planeta Ziemia.

W końcu koniec pierdolenia o końcu świata i naszego istnienia.
Na pierwszy rzut oka nic się nie zmienia.
Wciąż stoimy w korkach w drodze do celu.
A celem niewola?
I wolność doceniamy tylko gdy cela nas woła.
Z wolna drepczemy w złe strony, ze święto-jebliwym przekonaniem, że to jednokierunkowe.
I nikt nas nie woła, nie każe zawrócić, za to każdą wątpliwość auto-cenzor każe nam zdusić.
Segregujemy ludzi, nie śmieci.
Oceniamy rodziców, nie mając nawet w planach dzieci.
Nie lubimy cudzych, ledwo tolerujemy swoich.
Mamy nadmiar informacji i totalny brak zrozumienia.
Kłamstwo nas śmieszy, lecz tylko prawda naprawdę nas wpienia!
Na wieść o pokoju (ten znak) w naszych sercach prawdziwa trwoga!
Taka religia to kpina i potwarz dla Boga.
Już nie wiem czy pośrednik robi to dla sławy czy sławi Boga?
Może to marketing zbyt nachalny, dla buzującej we mnie krwi stepowych pogan.
Wybacz, ze marszczę brwi, gdyż świadectwo wiary to tylko słowa!
A słowa?
Słowa dają początek zmianom, lecz puste słowa padają zbyt często.
Zwieńczając wszelkie działania klęską.
Niedowiarki klękną, a wierzący przeklną przede wszystkim siebie i swoje racje.
Kiedy już zrozumiesz przyznasz mi racje…